Drużyna Pierścienia - wyprawa do Rivendell

W pewien pięknie zapowiadający się piątek, gdy słońce jeszcze leniwie się przeciągało, wyruszyliśmy w nieznane. Oj! Czekaliśmy na ten poranek z radością. Droga do Rivendell była przyjemna bo wiodła w dół, z górki i przewodnik znał najkrótszą drogę. Szliśmy raźno i śpiewaliśmy głośno. Proporzec nieśliśmy z dumą.

Na miejscu czekało na nas wiele pracy. Odwracanie dywanu, testy z liter elfickich, gonitwa i zabawa
w chowanego. I jeszcze doskonalenie hymnu Elendilih i malarskie popisy. Wszystkie te trudy znieśliśmy dzielnie, bo nagroda była wspaniała. Zapach smażonych naleśników rozchodził się po całej okolicy. To taki rodzaj motywacji. Naleśniki smakowały wybornie, tylko w Rivendell takie podają. Na koniec zrobiliśmy próbę listopada i okazało się, że pora wracać do domu. Niestety droga powrotna była mniej przyjemna bo wiodła pod górę i chyba się wydłużyła.